piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział II "Że też tacy istnieją!"

Przez 3 tygodnie Lena harowała jak wół. Przychodziła z pracy zmęczona jak nigdy. Marzyła tylko o odpoczynku i śnie. Każdy zarobiony grosz przesyłała do Polski, ale nie narzekała. Aśka również zdobyła prace, więc nie musiała być na utrzymaniu Wojtka. Lena w pracy dobrze dogadywała się ze swoją załogą, więc to było duże ułatwienie, ale jej zwierzchnik już taki nie był. I nie mowa tu o tym miłym i sympatycznym szefie hotelu, ale o kierowniku zmiany. Nikt nie chciał się na niego nadziać, zwłaszcza nowi pracownicy, którym dawał wycisk nie z tej ziemi.

Lena już była prawie miesiąc w Anglii i bardzo tęskniła za domem. Trzymało ją tu tylko to, że musi zarobić trochę pieniędzy, w końcu nie robi tego dla siebie. Pewnego październikowego dnia Lena i Aśka siedziały w salonie. Lena delektowała się ostatnimi wolnymi chwilami przed wyjściem do pracy.

- Lena, może zaczęłabyś szukać innej pracy, co? – spytała
- Po co? Przecież mam tą i jest mi w niej dobrze. – spojrzała na siostrę zdziwiona
- Na pewno dobrze? Jesteś totalnie wymęczona. Nic innego nie robisz tylko śpisz. Powinnaś korzystać z życia. Przecież taka młoda jeszcze jesteś. Powinnaś się bawić, zwłaszcza że jesteś teraz w Anglii. Możesz sobie na to pozwolić.
- Aśka, moje życie już się dawno skończyło. Czyżbyś o tym zapomniała?
- Tak, wiem… Lubisz być odpowiedzialna.
- No! I tego się trzymajmy. Zresztą… Lubię tą pracę. Załoga jest całkiem spoko. Jakoś daję radę z kierownikiem. – uśmiechnęła się
- Ale jak długo dasz radę tak pociągnąć, co?
- Zobaczymy. – spojrzała na zegarek – A tymczasem zmywam się do pracy.

Wstała i wyszła. Aśka została sama i nie miała nic do roboty. Uznała iż w wolny dzień będzie leniuchować na całego. Niestety nie potrafiła tak siedzieć bezczynnie. Uznała iż dobrym podziękowanie dla Wojtka, za mieszkanie w jego mieszkaniu, będzie ogarnięcie mieszkalnego syfu, zrobienie prania i może czegoś do jedzenia.

Około godziny 15 w mieszkaniu zjawił się Wojtek i był zdziwiony widząc siostrę ze ścierą w rękach, odkurzającą szafki. Głośno zachrząkał i zaśmiał się, kiedy Aśka podskoczyła wystraszona.

- Chyba mnie oczy mylą! Ty sprzątasz?! – ponownie się zaśmiał
- A co! – zrobiła śmieszną pozę – Nie wolno mi?
- Nie… Nie… Przecież jak nic nie mówię. – zaśmiał się i rzucił torbę treningową na ziemię
- Ej! Może choć raz zaniósłbyś swoje szmaty do łazienki, a nie Lena ma ciągle to robić. Ona i tak jest przemęczona! – powiedziała to tak poważnie, że Wojtek niezwłocznie zaniósł swoją torbę do łazienki
- A gdzie Lena? – spytał kiedy wrócił
- Wyszła do pracy. – powiedziała smutna – Wojtek, nie chcę nadużywać swojej dobroci, ale nie mógłbyś użyć swoich znajomości i znaleźć Lenie coś lżejszego?
- Oczywiście, że mogę, ale Lena nigdy się na to nie zgodzi. – usiadł w salonie i założył nogi na stolik
- Nogi! – skrzywiła się a Woj posłusznie zabrał nogi ze stolika – Ale przecież ona nie musi wiedzieć, że ty jej pomogłeś. Zawsze możesz coś zostawić na stoliku i ona przypadkiem to znajdzie.
- Hmm…. – potarł palcami podbródek – To jest dobra myśl. Zobaczę co da się zrobić.
- Dziękuję – uśmiechnęła się do brata – To co, pizza?
- Czytasz mi w myślach! – powiedział ucieszony a Aśka chwyciła za telefon – Ale Lena nie popiera takiego jedzenia…
- Ale Leny tu nie ma. – wykręciła numer i po chwili zamówiła 2 duże pizze z podwójnym serem, pieczarkami i innymi dodatkami – Zanim Lena wróci, a znając ją wróci późno, to zdążymy usunąć dowody zbrodni. – uśmiechnęła się szeroko. Wojtek już nic nie odpowiedział, chwycił za pilot i odpalił telewizor.

Przez cały dzień w hotelu panowała jakaś dziwna cisza. Kierownika zmiany wcięło gdzieś po wizycie u szefa i cały personel został bez opieki. Może byłoby to coś dziwnego, ale czasami tak się zdarzało i nikt jakoś zbytnio się nie przejmował tym iż ich egzekutor gdzieś się ulotnił. Około godziny 22-iej w hotelu zrobiło się spokojnie. Żaden z gości nie wychodził, nikt się nie wymeldowywał i nikt się też nie wmeldowywał. To było dobre zakończenie dnia w pracy. Takie bardzo spokojne i bez nagłych zwrotów akcji, jakie to miało miejsce kilka dni temu.

Lena siedziała w recepcji i gapiła się ciągle na zegarek. Odliczała minuty do końca zmiany, grała w „Candy Crush’a”. Kiedy gra jej się znudziła postanowiła zrobić porządek na ladzie. Trzy minut przed zakończeniem zmiany do hotelu weszła para osób, której nawet Lena nie zauważyła. Chłopak i dziewczyna stali kilka minut wyczekując aż ktoś się zjawi i ich obsłuży. Nagle ktoś uderzył w dzwoneczek stojący na ladzie i Lena uderzyła głową o ladę kiedy się podnosiła. Spojrzała na przybyłych i potarła ręką głowę.

- O, to ty! – uśmiechnęła się nieśmiało
- Co ja? – chłopak spytał trochę zmieszany nie wiedząc o co dziewczynie chodzi
- Wybaczy pan, chyba z kim pana pomyliłam… – zarumieniała się – W czym mogę pomóc?
- Chciałbym apartament na jedną noc. Ten co zwykle. – dziewczyna nie wiedziała o co chodzi – Ach wiedzę, że jesteś nowa…
- No nie taka nowa. Pierwszy raz jestem na popołudniowej zmianie i dziś wyjątkowo zastępuję koleżankę.
- Więc cię naprowadzę. – uśmiechnął się – Theodore Walcott. Apartament 3034, jedna noc, nie przeszkadzać aż do czasu wymeldowania, chyba że zadzwonię i coś zamówię, a zamówię na pewno. – ponownie posłał jej ciepły uśmiech, a dziewczyna podała mu właściwy kluczyk – Dziękuję! – nachylił się do dziewczyny i szepnął jej do ucha – Pamiętam cie i jeszcze raz przepraszam. – posłał jej jeszcze jeden uśmiech i odszedł z dziewczyną
 Miłego pobytu. – prawie krzyknęła za nimi.

Leną uśmiechnęła się i przygryzła wargę z wrażenia. Theo Walcott w hotelu, gdzie ona pracuje. Ale dziwiło ją tylko jedno. O co chodziło a tym „apartamentem co zawsze”, czyżby był z niego… Nie… To nie możliwe. Przecież Wojtek zawsze wypowiadał się o Theo w samych superlatywach. Lena spojrzała na zegarek i zorientowała się, że jej zmiana dobiegła końca. Zmieniła ją druga dziewczyna i mogła spokojnie udać się na zaplecze. Weszła do pokoju i usiadła na krześle.

- To dziwne. – westchnęła ciężko
- Co jest takie dziwne? – spytała Dani, która właśnie siedziała w fotelu
- Widziałam tego sławnego piłkarza… – zaczęła
- Walcott’a? –spytała wiedząc o co jej chodzi
- Tak, skąd wiesz? – spojrzała zaskoczona na Dani
- Zapewne przyszedł z dziewczyną i poprosił o ten co zawsze pokój? – Lena pokiwała głową na tak – Nie dziw się tak. On co kilka dni przychodzi z nową dziewczyną. To norma.
- Czyli jednak miałam racje! – powiedziała sama do siebie – Że też tacy istnieją! – pokiwała głową
- Istnieją, istnieją. – zaśmiała się – Dobrze ci radzę, uważaj na niego.
- Dlaczego? Pewnie taki chłopak jak on, nie spojrzy na taką dziewczynę jak ja.
- Uważaj, bo możesz bardzo się zdziwić. On jest bardzo czarujący. – powiedziała pewna siebie
- Skoro tak mówisz, to będę uważać. – przebrała się w soje ciuchy – Wychodzisz?
- Tak, poczekaj na mnie. – naciągnęła spodnie – Odprowadzę cię na przystanek.

Dani i Lena po kilku minutach wyszły z hotelu. Przed wyjściem odebrały swoją tygodniówkę i mogły wracać do domów. Po drodze zaszły do jakiejś restauracji i zjadły lekkostrawną kolację a później udały się na przystanek. Lena nie musiała długo czekać na swój autobus, Dani musiała czekać trochę dłużej.

- Więc dlaczego Londyn? –spytała Dani kiedy dziewczyny siedziały na przystanku i czekały na autobus
- Mam tu rodzinę, więc jest tu mi trochę łatwiej.
- O, fajnie! – uśmiechnęła się – Kim oni są?
- Znaczy, tu jest tylko mój brat. Pewnie go znasz… Jest piłkarzem. – powiedziała nieśmiało – W sumie nie wiem czy powinnam o tym mówić.
- Jeśli nie chcesz to nie mów, ale skoro jest piłkarzem, to brat siostrze może pomóc finansowo. Przecież oni zarabiają kupę kasy.
- Wojtek jest moim bratem, ale takim trochę dalszym i nie chcę abym mnie utrzymywał.
- Co masz myśli mówiąc trochę dalszym? – spytała zaciekawiona
- Wojtek to syn mojej mamy brata. – zaśmiała się – Mam nadzieję, że zrozumiałaś – ponownie się zaśmiała
- Powiedzmy, że tak. – zaśmiała się
- O jest mój autobus. Do zobaczenia we wtorek – uśmiechnęła się i wsiadła do autobusu.

Lena wróciła co domu  i od razu padła na swoje łóżko. Nie miała siły by wziąć prysznic, runęła na łóżko i spała do rana. Nawet nie poczuła jak Wojtek w nocy przykrył ją kocem by nie zmarzła. Następnego dnia, Lenę obudził trzask zamykających się drzwi do domu. Spojrzała na zegarek i zarwała się nagle z łóżka. Była już godzina 15:00, czyli Wojtek wrócił z treningu. Szybko poszła do łazienki i wzięła prysznic, przebrała się w czyste ciuchy i poszła do salonu gdzie zapewne był Wojtek.

- Spałaś do tej pory? – spojrzał na Lenę, która miała mokre włosy
- No… Chyba wyspałam się za wszystkie czasy. – zaśmiała się
- Wykończysz się tą robotą. Powinnaś trochę odpocząć. – był zmartwiony
- Spoko, dam radę. – usiadła obok brata a ten objął ją ramieniem – Mam prawie 3 dni wolnego, więc trochę odpocznę.
- Co to było 3 dni, co? Potrzebujesz tygodnia by zacząć normalnie funkcjonować.
- Daj spokój Wojtek. Ty też nie masz chwili wytchnienia. W każdy dzień tygodnia chodzisz na treningi i na mecze.
- Ale ja mam to tylko kilka godzin dziennie, a ty zapieprzasz po 12h lub po 14h, tak nie może być. Proszę cie, poszukaj innej pracy. Zrób to dla siebie i dla niej, okay?
- Wojtek… – westchnęła a Wojtek spojrzał na nią zmartwiony – No dobrze – uśmiechnęła się – Dobrze. Jak będę mieć wolną chwilę to poszukam – wstała i nagle zrobiło jej się słabo
- Lena! – wstał szybko i złapał dziewczynę 
- Spokojnie, nic mi nie jest. – była blada na twarzy – Troszkę słabo mi się zrobiło. – usiadła – Podasz mi trochę wody?
- Tak, jasne – poszedł do kuchni i wrócił ze szklanką wody – Proszę – podał jej szklankę – Lepiej ci?
- O wiele. Dziękuję. – uśmiechnęła się
- I właśnie dlatego powinnaś poszukać lżejszej pracy.
- Wojtek, ale ja naprawdę ciężko nie pracuje. Siedzę na recepcji, sprzątam pokoje i czasami pomagam w kuchni, a nawet masuje. To naprawdę nie jest ciężkie.
- Lena, ale stanie na nogach po tyle godzin jest naprawdę uciążliwe. – spojrzał Lenie w oczy – Słuchaj, ostatnio u nas w Arsenalu zwolnił się etat masażystki i potrzebują nowego pracownika. Pójdź na rozmowę kwalifikacyjną, może ci się uda. – uśmiechnął się
- Nie mam odpowiednich kwalifikacji do tej pracy.
- Przecież masz…
- Kurs dla masażystów i 3-letnia szkoła fizjoterapeutyczna to nic w porównaniu do tego, co będą ode mnie oczekiwać.
- Dlaczego się nastawiasz na nie, co? Przecież to tylko rozmowa kwalifikacyjna. Nikt ci tam za nic nie zgani. Pójdziesz porozmawiasz z szefem wydziału i się dowiesz czy się nadajesz czy nie.
- Wojtek…. – westchnęła
- Nie marudź marudo, tylko pójdź. Przecież to nic nie boli, a możesz wiele zyskać.
- Dobra, pójdę. Ale i tak mi się nie uda.
- Pamiętaj, że są dwa uda. Albo się uda, albo się nie uda – zaśmiał się
- A między udami jest?  – spojrzała na Wojtka, który był gotowy do odpowiedzi – SHH!!! Podchwitliwe pytanie, uważaj   westchnęła
- Obiad? – spytał – Po takim omdleniu musisz coś zjeść.
- Jasne, coś mięsnego poroszę. – zaśmiała się
- Sie robi…. – udał się do kuchni i zaczął grzebać w lodówce
- Gdzie Aśką? – spytała głośno
- W pracy zaraz powinna wrócić.
- Więc szykuj obiad dla trzech. – zaśmiała się
- Obiad już zrobiony. Byłem w restauracji i wziąłem coś na wynos. Wystarczy podgrzać.
- No to mamy już obiad z głowy. A co wziąłeś na wynos?
- Steki, sałatki, sos czosnkowy i ziemniaki z koperkiem. Może być taki obiad?
- Oh czytasz mi w myślach. Już od dawna miałam ochotę na stek.

Po kilku minutach do domu weszła Aśka i w kuchni już czekał na nią gorący obiad. Przywitała się z osobami będącymi w kuchni i zaczęli konsumować starannie przygotowane dania. Po obiedzie Aśka poszła wziąć prysznic a Lena z Wojtkiem usiedli w salonie i zaczęli oglądać TV. Po kolejnych kilkunastu minutach dołączyła do nich Aśka.

- Słyszałam Lena, że masz 3 dni wolnego? – wtrąciła Aśka
- Myhym…. – wymruczała Lena
- Co powiesz na imprezkę, co? Wojtek na pewno zna jakieś fajne miejsce w Londynie, prawda Wojtek?
- Jasne. Znam kilka fajnych miejsc. – uśmiechnął się
- Mnie nawet nie bierzcie pod uwagę. – ziewnęła Lena
- Dlaczego? Powinnaś się trochę rozerwać. Od czasu przyjazdu tutaj ani razu nie dałaś sobie chwili wytchnienia.
- Bo nie mam na to czasu. Mam wyższe priorytety niż zabawa.
- Oj dobra już dobra. Nie bądź taka dorosła – prychnął Wojtek – Raz na jakiś czas możesz się zabawić. A nawet powinnaś.
- Właśnie Lena. Nie bądź taka sztywniara! – zaśmiała się
- Ja?! Sztywniara?! – Lena podniosła wzrok na siostrę i prychnęła – Dobra, pójdę!
- No to, to ja rozumiem. – Wojtek z Aśką zaczęli się śmiać.

Wojtek, Aśka i Lena poszli się przebrać w bardziej odpowiednie ciuchy. Około godziny 21:00 udali się do jednego z najbardziej ekskluzywnych lokali w Londynie, gdzie bawiła się sama Londyńska śmietanka towarzyska.

Strażnik, który stał u wejścia do klubu, nie chciał ich wpuścić. Ale kiedy tylko zobaczył Wojtka uścisnął mu dłoń i od razu jego postawa uległa zmianie. Lena pomyślała sobie wtedy, co to znaczy mieć pieniądze i sławę. Czasami to przeszkadza, a czasami to się bardzo przydaje.

Weszli do klubu i do uszu Leny dotarła dobrze znana jej piosenka. DJ właśnie grał utwór DEV - In The Dark a cała sale bawiła się w najlepsze. Mimo iż dość stara piosenka to jednak rytm to tańczenia i zabawy miała chwytliwy. Dziewczyny podeszły pod bar i zamówiły 3 drinki. Wojtek  na chwilę zniknął z pola widzenia, ale krótkiej chwili znów się pojawił. Wypili swoje drinki i ruszyli na parkiet. Lena tańczyła sama i nawet dobrze jej szło. Po kilkunastu minutach zdążyła się nieźle spocić i wypić kilka kolejnych drinków. Kiedy tak tańczyła sama poczuła na sobie wzrok. Rozejrzała się wokoło, ale nikogo szczególnego nie zobaczyła. Jedynie Aśką przystawiała się do jakiegoś faceta a Wojtek do jakieś panienki, którą zapewne tej nocy ją przeleci na zapleczu klubu. Ale w dalszym ciągu czuła na sobie czyjś wzrok. DJ chyba lubił piosenki DEV, ponieważ właśnie leciała ich kolejna piosenka Naked – DEV ft. Enrique Iglesias. W sumie to nawet ta piosenka podobała się też Lenie. Była rytmiczna, szybko wpadająca w ucho. Nagle poczuła jak ktoś obejmuje ją w pasie. Odwróciła się by sprawdzić kto to, ale migające światła jej utrudniały to. Postanowiła to olać i dobrze się bawić. Zaczęli się o siebie ocierać w rytm muzyki. Jego dłonie wędrowały po całym ciele dziewczyny. Była tym zachwycona. Odwrócili się do siebie twarzami i zetknęli czołami. Po chwili ktoś szarpnął ją za ramie i mocno pociągnął.


- Odwal się od niej Walcott! – krzyknął Wojtek

___________________
Ogłoszenia Parafialne:

Nie mogę w to uwierzyć, że nie było mnie tu aż 2 miesiące! Nie jestem z siebie dumna, ale wiecie... Mundial, życie osobiste, jestem administratorem na vampirediaries24 - także mało ostatnio czasu miałam, choć rozdziałów mam już kilka napisanych.

Kiedy pisałam ten rozdział to myślałam, że będzie on ciekawy i fany, ale teraz jak patrze na niego z perspektywy czasu to już tak nie myślę. No ale mam nadzieję, że wam się spodoba.

Kolejny rozdział teraz pewnie pojawi się po mundialu, czyli 14 lipca (ale jeszcze nie wiem, może wcześniej - to zależy tylko i wyłącznie od was)

Ja już się żegnam i życzę miłego oglądania meczy i wakacji!

Pozdrawiam N. 

sobota, 10 maja 2014

Rozdział I „Przepraszam, że na ciebie wpadłem”

Anglia | Październik | 2013

„Drodzy pasażerowie, za kilka minut będziemy lądować. Kapitan prosi o zapięcie pasów bezpieczeństwa. Dziękuję!”. Wzięła głęboki oddech i zamknęła oczy. Nienawidziła latać samolotami, mino iż droga powietrzna to najbezpieczniejszy środek transportu, to wciąż tego nienawidziła. Na lotnisku miał czekać na nią brat, którego nie widziała od kilku miesięcy. Cieszyła się, że się z nim spotka. Po tym wszystkim co się wydarzyło, chciała zbudować swoje życie na nowo. zbudować życie na nowo nie spoglądając wstecz.

Samolot wylądował na szczęście bezpiecznie, a Lenie wciąż serce stało przy gardle. Nienawidziła tego, bała się że samolot spadnie jak w tych wszystkich filmach katastroficznych. Wysiadła z samolotu i zaczęła podążać korytarzem do wyjścia. Po przekroczeniu bramki, odetchnęła z ulgą. "Ziemia! Ukochana ziemia jest pod stopami!" - pomyślała. Odebrała swój bagaż i zaczęła wypatrywać kogoś w wielkiej hali. Po chwili zobaczyła, że ktoś do niej macha. Podbiegła do chłopka i uścisnęła go mocno.

- Lena! – powiedział zadowolony
- Cześć Wojtek! – spojrzała na chłopaka – Jak miło ciebie widzieć.
- Ciebie również. Długo się nie widzieliśmy. – chwycił walizki dziewczyny
- Więc gdzie mnie zakwaterujesz? – spojrzała pytająco na Wojtka
- U siebie w domu. – uśmiechnął się jeszcze szerzej a Lena zdziwiła się – Nie patrz się tak na mnie. Na pewno nie będziesz mieszkać w jakimś schronisku, kiedy ja mam wolną chatę.
- Wojtek, ale przecież wiesz, że nie chcę ci się narzucać.
- A co powiesz na to, że chcę abyś mi się narzucała. Brakuje mi kogoś do towarzystwa w tym wielkim domu, a ty będziesz bardzo dobrym kompanem.
- A co z Sandrą? – spojrzała lekko zdziwiona na chłopaka, ponieważ myślała, że Wojtek mieszka ze swoją dziewczyną
- Sandra to już przeszłość. – spoważniał
- No! W końcu zmądrzałeś! – zaśmiała się i klepnęła brata po plecach
- Bardzo śmieszne, ale nie wiem dlaczego wszyscy jej tak nie lubią.
- Naprawdę nie wiesz?! – była w lekkim szoku – Takiego pustaka ciężko jest polubić. 
- Ona była nawet całkiem fajna, ale to już przeszłość. – spojrzał na dziewczynę – Chodź. Londyn wzywa.

Wojtek razem z Leną wyszli z hali przylotów i udali się do samochodu Wojtka. Podczas jazdy do mieszkania Wojtka, prawie się do siebie nie odzywali. Lena podziwiała przed okno auta piękne krajobrazy miasta Londyn, które zapierały jej dech w piersiach. Wojtek uśmiechał się co jakiś czas. Wiedział, że Lena w końcu odetchnie, a on jej w tym pomoże.

Po kilkunastu minutach podjechali pod ogromny budynek. Budynek był zbudowany z czerwonych cegieł w starym stylu. Okna były prostokątne z górnym półokrągłym wykończeniem. Budynek wyglądał pięknie, można by powiedzieć, że rustykalnie.

- Serio? Tu mieszkasz? – spytała zszokowana, kiedy wysiadła z samochodu i spojrzała na monstrualny budynek przed nią
- Tak, co w tym dziwnego? – podszedł do bagażnika i wyciągnął walizki Leny
- Nie, nic…. – zaśmiała się – Po prostu jestem troszkę zdziwiona.
- Właśnie widzę. – zaśmiał się – Tylko nie zapomnij podnieść szczęki z ziemi. – ponownie się zaśmiał

Weszli do budynku i przez jakąś chwilę szli długim korytarzem, który dla Leny wydawał się być nieskończony, ale w końcu weszli do mieszkania chłopaka. Lenie zaparło dech w piersiach. Króciutki korytarz, w którym znajdowała się szafa na ubrania i buty, prowadził do salonu głównego w którym panował wystrój minimalistyczny. Po prawej stronie w rogu stał fortepian, a nad nim wisiał piękny obraz przedstawiający chatkę myśliwską w lesie. Z drugiej strony pokoju było wielkie okno z wyjściem na taras, a zaraz obok stała kanapa rogowa z wielkim telewizorem, który zajmował pół ściany. Oprócz tego salonie przy ścianie stała niewielka szafka, stolik obok kanapy i fotel.

Weszli dalej i Lena zobaczyła pięknie wyposażoną kuchnię. Zdziwiło ją to, że Wojtek posiadał kuchnię. Mężczyźni raczej wolą korzystać z restauracji niż gotować. Następnym przystankiem na trasie Leny po mieszkaniu Wojtka był jej własny pokój. Pokój nie był jakiś duży. Nie miał wyszukanego wnętrza, ale zaspokajał potrzeby Leny w 100%. Miała łóżko, szafę, szafkę, biurko i fotel. Nic jej więcej nie trzeba było. Pierwsze co przykuło jej uwagę Leny, to było okno, a za oknem piękny widok na ogród. Podeszła do niego i uśmiechnęła się szeroko. Spojrzała na Wojtka i uśmiechnęła się do niego jeszcze szerzej. Miała wrażenie, że przygotował to wszystko z myślą o niej.

- Dziękuję! – podeszła do chłopaka i dała mu całusa w policzek a później uścisnęła mocno
- Nie ma za co. Mam nadzieje, że ci się podoba. – wniósł walizki Leny do pokoju
- Bardzo mi się podoba. Dziękuję. Będę miała gdzie wypoczywać po męczącym dniu.
- Chodź! – chwycił ją za rękę i pociągnął do kuchni – Pora coś zjeść!

Wojtek pociągnął Lenę do kuchni. Mimo iż nie wiedziała czy Wojtek potrafi gotować i czy może zaufać jego zdolnościom kulinarnym, to dobrze się bawiła razem z nim gotując. Po kolacji, na której najedli się do syta udali się do salonu by poleniuchować.

- Jakie plany na jutro? – spytał Wojtek a po chwili włączył wielki telewizor na ścianie
- Szukanie pracy oczywiście…. – westchnęła
- Lena, przecież wiesz, że mogę pomóc ci finansowo…. – zaczął
- Nie! – przerwała mu – Sama muszę zdobyć pieniądze. To moja powinność. Przecież jestem już dorosła. Mam 19 lat.
- Rzeczywiście… – prychnął – Dorosła się znalazła!
- Oj no wiesz o czym mówię. – spojrzała na chłopaka
- No wiem, wiem. – uśmiechnął się delikatnie – Ale naprawdę mogę ci pomóc.
- A ja mówię naprawdę, stanowcze nie! – powiedziała bardzo stanowczo
- Dobrze, zrobisz jak uważasz.
- Wojtek, jestem ci naprawdę za wszystko bardzo wdzięczna, ale muszę się sama utrzymywać.
- No dobrze. Nie będę nalegać.
- A teraz wybacz. Pójdę się położę. To był męczący dzień. – uśmiechnęła się i wstała
- Dobrze, dobranoc. Widzimy się jutro.

Lena weszła do swojego pokoju i runęła na łóżko. Była zmęczona. Nawet nie miała siły by się rozpakować. Leżała na łóżku, zamknęła oczy i odetchnęła głęboko. Wyciągnęła z torebki portfel. Z portfela wyciągnęła rodzinne zdjęcie. Spojrzała na nie i uśmiechnęła się.

- To dla was to robię. – ucałowała zdjęcie – A zwłaszcza dla ciebie.
Westchnęła głęboko, po czym zasnęła. Obudziła się z samego rana poprzez głośny huk spadającego „czegoś” w salonie, a później usłyszała głośne przeklinanie Szczęsnego. Zaśmiała się sama do siebie, wstała i podążyła do salonu. W salonie zobaczyła Wojtka trzymającego się za stopę i skaczącego na jednej nodze. Widząc to wybuchła głośnym śmiechem, a Wojtek zwrócił na nią uwagę.

- Co się stało? – w dalszym ciągu się śmiała nie mogąc przestać
- No bardzo śmieszne, wiesz! – skrzywił się na jej widok i usiadł na kanapie
- Serio się pytam, co się stało? – ponowiła pytanie, tym razem starała się być poważna
- Pufa spadła mi na nogę. – ból malował się na jego twarzy
- Obłóż lodem, bo ci spuchnie i będziesz kontuzjowany. – poszła do kuchni i z zamrażarki wyciągnęła woreczek z lodem – Masz! – podała mu lód, a ten przyłożył go do stopy
- Dzięki! – uśmiechnął się do dziewczyny – A ty co robisz na nogach o tak wczesnej porze?
- A wyobraź sobie, że zbudziło mnie przerażające przeklinanie dobiegające z salonu. – ponownie wybuchnęła głośnym śmiechem – Biedna pufa. Teraz będzie mieć traumę do końca życia.
- No dzięki, wiesz! – pokazał jej język
- Zawsze do usług. – poszła do pokoju, wzięła czyste ubrania z walizki i udała się do łazienki
- Jakie plany na dziś? – krzyknął z salonu tak aby Lena go usłyszała
- Poszukiwania pracy cześć I – odkrzyknęła – A twoje?
- Trening, siłownia, zahaczę o restauracje i wezmę coś do domu na wynos. Jakieś specjalne życzenia?!
- Tak, pierogi i bigos poproszę! – zaśmiała się
- Zobaczę co da się zrobić! – zaśmiał się

Kiedy Lena opuściła łazienkę, Wojtka już nie było. Musiała strasznie długo siedzieć w łazience, skoro chłopak już opuścił mieszkanie. Lena owinęła się ręcznikiem, udała się do swojego pokoju i rozpakowała walizkę. Wróciła do łazienki po ubrania, które wcześniej tam zaniosła i postanowiła, że ubierze coś lżejszego ale też i bardziej eleganckiego. Ubrała czarne spodnie rurki, białą bluzkę, do tego czarne szpilki na dość niskiej szpilce. Zjadła kanapkę, wypiła herbatę i poszła na podbój Londynu. Obeszła każdy sklep, każdą restauracje, każdy bar/klub, każdy hotel roznosząc swoje CV. Miała nadzieję, że choć jedna instytucja odezwie się do niej.

Lena wróciła do domu wieczorem, totalnie bez życia, totalnie wymęczona. Nie wiedziała, że chodzenie ulicami stolicy Anglii, będzie aż tak męczące. Mimo iż po drodze również zwiedzała to piękne miasto, to była zmęczona jak nigdy przedtem. Wojtek siedział na kanapie, popijał piwo i oglądał jakiś program w TV. Kiedy Lena weszła do salonu, spojrzał na dziewczynę i uśmiechnął się do niej.

- Hej! Jak tam pierwszy dzień w Londynie? – wstał i udał się do kuchni a Lena runęła na kanapę jak kamień
- Męczący. – westchnęła – Bardzo męczący. Mam nadzieję, że chociaż ktoś oddzwoni.
- Na pewno ktoś oddzwoni. – po chwili zjawił się w salonie i podał Lenie kubek gorącej herbaty
- Dziękuję. – wzięła kubek i upiła łyk – Mmm… Moja ulubiona. – uśmiechnęła się do chłopaka
- Połóż nogi na moich kolanach – usiadł obok Leny, a ta posłusznie wykonała jego polecenie. Wojtek zaczął masować stopy Leny
- Jak miło…. – uśmiechnęła się – Jesteś naprawdę kochany. Co ja bym bez ciebie zrobiła?
- Nie wiem…. – zaśmiał się – Ale z pewnością miałabyś obolałe nogi.

Po kilkunastu minutach Wojtek wstał i udał się do kuchni, bu odgrzać przywiezioną wcześniej kolacje z jego ulubionej restauracji. Po wyśmienitej kolacji, Lena udała się do łazienki i wzięła prysznic. Wróciła do swojego pokoju i położyła się na łóżku. Dosłownie nie czuła nóg, a następnego dnia postanowiła, że znów pójdzie zwiedzić Londyn. Tym razem postanowiła nieco zwolnić tempo i udać się na wolny spacer po mieście.

Tak jak postanowiła, tak zrobiła. Następnego dnia obudziła się około godziny 11-tej. W mieszkaniu już nie było Wojtka, co świadczyło o tym, że pojechał już na trening. Za oknem na świeciło piękne słoneczko, pogada jak na Anglię byłą świetna. Aż chciało się żyć. Ubrała luźne i wygodne ciuszki, zjadła pożywne śniadanie składające się z kilku kanapek i herbatą z cytryną i ruszyła na podbój Londynu.

Pierwszym przystanek jaki należy zrobić w Londynie to Pałac Buckingham i powkurzać strażników którzy nie mają prawa do poruszenia się przez całą zmianę, Pałac Westminsterski, Big Ben, przejechać się czerwonym autobusem a także pójść na London Eye, by zobaczyć cudowną panoramę Londynu prawie jak z lotu ptaka. Kiedy nie ma nad Londynem mgły, a także kiedy jest piękna pogoda, można zobaczyć jego spory kawałek. Kiedy już dotarła na miejsce i kupiła bilet, mogła spokojnie wsiąść do wagonika. Po kilku chwilach ruszyła na górę. Podróż trwała dość długo i już nie mogła się doczekać punktu kulminacyjnego, kiedy zadzwonił do niej telefon. Wyjęła go z torebki i zobaczyła na ekranie nieznany jej numer.

- Tak słucham? – spytała ostrożnie
- Dzień dobry, czy rozmawiam z Panią Lena Dameczki
- Damięcki  poprawiła rozmówczynię  ale tak, to ja. – zaśmiała się myślach na dźwięk jej przekręconego nazwiska
- Zostawiła Pani u nas swoje CV. Pragniemy pani oświadczyć, iż została pani wytypowana do dalszej rekrutacji w naszym hotelu. Proszę zgłosić się dziś o 15 w recepcji naszego hotelu.
- A mogę wiedzieć jaki to hotel?
- Hotel Lanesborough Pani Da… Dam…
- Proszę mi mówić Lena. – zaśmiała się
- Dobrze – również się zaśmiała – Nigdy nie widziałam tak skomplikowanego nazwiska. Także zapraszam panią na 13 do recepcji naszego hotelu. Do widzenia. – pożegnała się
- Do widzenia. 

Krzyczała z radości w duchu, że ktoś do niej oddzwonił w tak krótkim czasie. Spojrzała na zegarek i przeklęła na głos. Była już godzina 13, a zanim zjedzie na dół i dotrze do domu a później na spotkanie minie z jakieś 2,5 godziny. Dobrze chociaż, że hotel znajduje się na Hyde Park Corner, szybko i bezproblemowo będzie mogła tam dotrzeć, jeśli nie będzie korków.

Wpadła do domu i niczym struś pędziwiatr pobiegła do łazienki by wziąć szybki prysznic. Po kilku minutach wyszła z łazienki i w te pędy pobiegła do pokoju. Spojrzała na zegarek. Ponownie zaklęła. Była już godzina 14:05, musiała przyśpieszyć. Ubrała jasną spódnice od garsonki, białą bluzkę, zrobiła delikatny dymny makijaż i nałożyła czarne szpilki. Chwyciła za torebkę i wybiegła z mieszkania.

Starała się biec, ale wysokie szpilki utrudniały jej to zadanie. Otworzyła torebkę i zaczęła w niej grzebać w poszukiwaniu referencji. Była pewna, że je wzięła ze stolika, ale szła dalej. Kiedy była już blisko hotelu, postanowiła sprawdzić torebkę jeszcze raz. Grzebała głębiej i wtedy wpadła na kogoś. Torebka wypadła jej z rąk i wszystko się z niej wysypało na chodnik. Kucnęła by zebrać swoje rzeczy, wtedy zauważyła, że ktoś obok niej również kucnął i pomaga jej. Podniosła wzrok i zobaczyła chłopaka o ciemniej karnacji. Ciągle powtarzał zdanie: „Przepraszam, że na ciebie wpadłem. Jestem taki nie uważny”.

- Przepraszam, że na ciebie wpadłem. – mówił gorączkowo – Jestem taki nieuważny. – podał jej zebrane rzeczy
- Nic nie szkodzi, ale wypadałoby zainwestować w jakieś dobre okulary. – zaśmiała się i odeszła szybkim krokiem wchodząc do hotelu.

Chłopak uśmiechnął się i odszedł. Lena weszła do hotelu i od razu udała się do recepcji. Spojrzała na zegarek i odetchnęła z ulgą. 14:56. Zdążyła z czterominutowym zapasem czasu. Poszła do recepcji i oznajmiła swoje przyjście. Równo o godzinie 14:00, pracodawca, wezwał ją do swojego gabinetu na rozmowę kwalifikacyjną, która trwała 30 minut. Odpytał ją dokładnie, nie tylko w dziedzinie hotelarstwa ale także, co była dla niej dziwne, z życia prywatnego. Niestety w pewnych kwestach musiała kłamać inaczej pracodawca na pewno nie zechciałby dać jej pracę. Po chwili poprosił ją o wyjście i zaczekanie w holu. Po kilku minutach ponownie poprosił ją do pokoju. Usiadł za biurkiem wygodnie i wziął do ręki teczkę z imieniem i nazwiskiem Leny. Oczywiście napisane było z błędem.

- Tak więc Pani Leno, jeśli mogę tak się do pani zwracać, bo ma pani strasznie trudne nazwisko – zaśmiał się
- Ależ oczywiście. – również się zaśmiała
- Ma pani bardzo dobre kwalifikacje, a do tego ma pani kurs masażu, co działa na pani korzyść…. – zamyślił się na chwilkę – No cóż… Jest Pani idealną kandydatką do naszego hotelu. Możemy pani zaproponować stawkę podstawową, ale jako że jesteśmy najlepszym hotelem w mieście, będzie ona wynosiła 1000 funtów tygodniowo. Jesteśmy w stanie również wypłacać premie za dobrze wykonywaną pracę. Jeśli pani się sprawdzi, to zatrudnimy panią na stałe.
- Jak będzie wyglądać moja praca?
- Dobrze, że pani pyta. – spojrzał na dziewczynę – 10h dziennie, 3 zmiany, głównie recepcja, ale również pokoje i gabinet masażu jeśli będzie pani potrzebna.
- Troszkę dużo…. – przygryzła wargę
- Rozumiem, że to panią przeraża, ale mamy naprawdę dobry i miły personel. Na pewno pomoże pani się dopasować.
- Przyjmuję pracę. Jestem zdesperowana. Potrzebuję pieniędzy….
- Jak każdy w dzisiejszych czasach. Pani Lorette przygotuje umowę próbną. Za kilka minut będzie mogła ją pani podpisać. – wstał – Zapraszam w poniedziałek do pracy, Pani Leno – uścisnął jej dłoń.

Po kilkunastu minutach Lena wyszła z hotelu cała w skowronkach. Czuła, że to będzie dobra praca, pewnie będzie musiała dużo poświęcić, ale musiała to zrobić. W końcu nie robiła tego dla siebie. Miała komu pomóc w Polsce. Wróciła do domu i zastała w nim Wojtka siedzącego na kanapie i popijającego piwko. Usiadła obok niego wyraźnie zadowolona.

- Mów co się dzieje – spojrzał na siostrę
- Dostałam prace! – podskoczyła na kanapie ucieszona
- No gratulacje! Gdzie?
- W hotelu Lanesborough.
- Oho, najlepszy i najdroższy hotel w mieście. Same szychy się tam puszczają. – zaśmiał się – Na pewno spotkasz tam wiele osobistości, ale nie podoba mi się to.
- Dlaczego?
- Bo oni trochę wyzyskują ludzi.
- Niby dlaczego? – spojrzała zdziwiona na brata
- Wymagają dużo a płacą mało. Lena nie chcę abyś tyrała na kogoś. Jesteś tu, w Londynie, a ja mam pieniądze. Dla mnie to nie problem, naprawdę.
- Wojtek, ja cie doskonale rozumiem, ale ja również chcę mieć swoje pieniądze. Chcę sama siebie utrzymać, rozumiesz?
- Tak, rozumiem…. Ale zobaczysz będziesz tego żałować.
- Oj tam, gadanie… Będzie fajnie, zobaczysz.


Lena chwyciła za torebkę i wygrzebała z niej telefon. Zaczęła stukać na klawiaturze: „Aśka, pakuj się do walizki! Mam robotę! Z głodu nie umrzemy!” i wcisnęła wyślij. 

__________________
Ogłoszenia Parafialne:

WITAM!!!!

I rozdział mamy za sobą. Trochę nudnawy, ale zaręczam, że kolejne już takie nie są. Akcja toczy się dość szybko więc jeśli będziecie ze mną dalej to obiecuję, a może raczej postaram się - to będzie odpowiedniejsze słowo - was nie zawieść. 

Dziękuje za tyle komciów pod prologiem i zapraszam do polecania, komentowania i czytania mojego nowego opowiadania. 

P.S. Szykuje dla was kolejne opowiadanie. Ostatnio miałam takiego doła, że w dwa dni napisałam plan ramowy nowego. Także zobaczymy jak to dalej będzie. 

Pozdrawiam N. 

poniedziałek, 17 marca 2014

Prolog

"Second chances are not the same as forgiveness"
― Erin Bowman

Polska | Wrzesień | 2010

Proszę państwa właśnie mamy 1-0 dla Anglików. Nie jest to wielkim zaskoczeniem jak Theo  Walcott, stoczył pojedynek jeden na jednego z Wojtkiem Szczęsnym, któremu nie udało się obronić straconej bramki. Na szczęście to tylko mecz towarzyski. (…) Wynik meczu nie zmienił się do końca potyczki. Polska nie zdołała zatrzymać Anglii i nawet święta trójka z Dortmundu nie pomogła. – komentator sportowy Polsatu Sport

Piłkarze Reprezentacji Polski zeszli z boiska ze spuszczonymi głowami, aczkolwiek kilka chwil wcześniej podziękowali przybyłym kibicom za przybycie na spotkanie towarzyskie. W szatni panowała jak zwykle cicha i smutna a może nawet wręcz rozgoryczona atmosfera. Tylko Smuda narzekał i krzyczał, jak to niestety miał w zwyczaju po każdym meczu. Czy to był przegrany, czy to był wygrany czy nawet remis, jego zachowanie było identycznie.

Po meczu Wojciech Szczęsny udał się do domu swoich sióstr, w celu wyciągnięcia ich na imprezę.

- No witam piękne panie – z uśmiechem na ustach wszedł do domu sióstr, które siedziały na kanapie w salonie i oglądały studio po meczowe
- No witamy, witamy – zaśmiała się Lena – Co sprowadzać tak zacną osobistość w nasze skromne progi?
- Piłkarze idą do klubu odreagować mecz, może pójdziecie z nami? – zaproponował
- Jasne – odparła Aśką
- Nie ma mowy – równocześnie z Aśką powiedziała Lena
- Daj spokój Lena, będzie świetna zabawa – zachęcił ją Wojciech – No i Robert już czeka… – uśmiechnął się
- A co mnie Robert – oburzyła się – Przecież widziałam go przed meczem.
- Spokojnie, myślałem, że się ucieszysz. Wiem, że to twój crush – pokazał jej język
- Chyba w snach – również pokazał mu język
- No dalej Lena, chyba nie powiesz mi, że nie masz ochoty poimprezować z reprezentacją Polski – Aśka szturchnęła siostrę w ramie
- I z reprezentacją Anglii – wtrącił Wojtek
- No nie wiem – głęboko westchnęła – Ale niech będzie. Nie wiem kiedy zdarzy mi się taka okazja ponownie – rozweseliła się i pobiegła do swojego pokoju przebrać się z chwilę później dołączyła do niej Aśką.

Po kolejnych kilkunastu minutach, Robert, Wojtek, Lena i Aśka udali się do pobliskiego klubu, w którym bawiła się reprezentacja Anglii i Polski. Mimo iż Polska przegrała, to obie reprezentacje nie dawały po sobie tego poznać i świetnie się razem bawili. Przed klubem Aśka zatrzymała na chwilę Roberta Lewandowskiego.

- Co jest grane? – spytał Robert
- Woj będzie pilnować Leny, tak samo jak i ja, ale proszę i ciebie oto. Wiesz, że to moja mała siostra. Nie chcę aby coś się jej stało.
- Jasne, nie ma sprawy. – uśmiechnął się Robert i chciał wejść do klubu
- Ale ja mówię na serio – załapała go za rękę – Czy mnie rozumiesz? Reprezentacja Anglii jest nieprzewidywalna. Nie wiadomo co może im strzelić go głowy, a Lena jest bezbronna.
- Rozumiem cie doskonale – odparł Robert – Będę jej pilnować. Obiecuje…
- Dziękuję – uśmiechnęła się i oboje weszli do klubu.

W klubie było głośno i gorąco. Muzyka wypełniała salę i dudniła w uszach obecnych gości. Lena czuła się trochę zagubiona. Mimo iż wychowała się w wielkim mieście, w wielkim zgiełku, to obecność tak znanych osób przerażała ją. Gdzie nie spojrzała otaczały ją wielkie osobistości ze świata piłkarskiego.

Po kilkudziesięciu minutach przyzwyczaiła się do otoczenia i zaczęła dobrze się bawić. Robert i Wojtek nie spuszczali z niej oka. Nadzorowali jej każdy ruch i każde poczynanie. Aśka dała jej nawet drinka by się jeszcze bardziej rozluźniła, ale powiedziała żeby z nim uważała, bo to nie jest zwykły słaby drink. Z drugiego końca sali bacznie się Lenie przyglądał nieznany jej mężczyzna. Nie spuszczał z niej wzroku i uśmiechał się do niej.

- Jakiś przystojniak się tobie przygląda. – szturchnęła w bok Lenę, Aśka
- Na pewno nie mi. – zarumieniła się Lena – Tu jest wiele piękniejszych dziewczyn ode mnie…
- Jesteś piękna, powinnaś w końcu to zrozumieć. – dziewczyna uśmiechnęła się do siostry.

Lena ponownie się zarumieniła i wpadła w ramiona Roberta z którym przetańczyła kolejną piosenkę.

***
Przyglądał się jej uważnie. Nie spuszczał a niej wzroku ani na chwilę. Popijał drinka i wciąż się jej przyglądał. Dziewczyna pięknie się ruszała, co go najwyraźniej podniecało.

- Zaraz w niej dziurę wypatrzysz. – zaśmiał się jego przyjaciel, który także popijał drinka – Przeleć ją w końcu, bo aż ci ślinka leci na jej widok – ponownie się zaśmiał
- Masz racje, nie zła z niej dupa. – wychylił całego drinka – Ale na pewno jej nie przelecę.
- Jak ty tego nie zrobisz, to ja to zrobię. – zaczął powoli wstawiać
- Siadaj debilu! – chwycił go za ramię i posadził ponownie w fotelu – Jak coś zrobisz to ci przywalę!
- Wow! Od kiedy nie robisz takich rzeczy? – spojrzał zdziwiony na przyjaciela
- Ona jest totalnie wstawiona…. – zaczął
- Właśnie! Oto chodzi. Nie będzie wiedziała co robi. – ponownie wstał – Ani stawiała oporu…
- Siadaj! – warknął, a po chwili sam wstał – Pójdę do niej.
- No! - powiedział uradowany - Zuch chłopak!

Chłopak wstał i udał się do dziewczyny, która siedziała przy barze i dopijała drinka. Usiadł obok niej i uśmiechnął się do niej. Dziewczyna odwzajemniła jego uśmiech i zarumieniła się delikatnie.

- To ty! – powiedziała odwracając delikatnie głowę w jego stronę
- To ja. – uśmiechnął się – Mogę zaproponować ci drinka? – Lena skinęła głową w potwierdzeniu, więc chłopak zamówił 2 drinki – Co taka piękna kobieta robi w takim miejscu jak to?
- Bawi się? – zachichotała pytając, a chłopak zaśmiał się
- Jesteś pijana, może nie powinnaś pić tego drinka, co?
- Yyy nie… Chcę wypić tego drinka, a później z tobą zatańczyć. – wyrwało się z jej ust szybciej niż pomyślała 
- Naprawdę jesteś wstawiona. – zaśmiał się
- Chodź zatańczymy, bez tego drinka. – uśmiechnęła się i pociągnęła chłopaka na parkiet

Tańczyła z chłopakiem, ocierając się o niego. Rozpływała się w jego ramionach. Drażniła się z nim, przystawiała się do niego, ale chłopak odrzucał jej zaloty. Nagle Lena wybiegła na zewnątrz. Przytrzymywała ręką usta i starała się bardzo głęboko oddychać. Chłopak nie wiedział co się dzieję, więc zabrał ją do swojego pokoju w hotelu. Usadził na łóżku i przyniósł jej gorącej gorzkiej herbaty. Usiadł przy niej i uśmiechnął się do niej. Lena spojrzała na niego i pocałowała go namiętnie. Chłopak odsunął się od niej i spojrzał lekko zły. Nie wiedział co ma zrobić. Lena ponownie się do niego przysunęła i ponownie go pocałowała. Zrobiła to z taką łapczywością, że chłopak nie mógł się oprzeć i uległ jej zalotom.

Obudziła się następnego dnia. Nikogo prócz niej nie było. Towarzyszył jej piekielny ból głowy i nie wiedziała gdzie się znajduje. Podniosła się delikatnie i na poduszce obok zauważyła „żółtego tulipana” i karteczkę. Wzięła karteczkę do ręki i zobaczyła, że jest coś na niej napisane. Przetarła oczy i przeczytała: „Dziękuję za noc”. Wstrząsnęło nią to, bo obawiała się najgorszego. Obawiała się, że spędziła noc z obcym jej mężczyzną. Zerwała się na równe nogi i ubrała szybko. Sprawdziła telefon i zobaczyła, że ma 20 nieodebranych połączeń. 10 od siostry, 5 od Wojtka i 5 od Roberta. Przeraziła się jeszcze bardziej wiedziała, że po powrocie do domu, siostra ją zabije.

Mimo iż nie pamiętała co spotkało ją poprzedniego wieczora, to była zadowolona. Przepełniało ją uczucie, że to była najlepsza noc w jej życiu. Czuła, że jakby pamiętała co się stało, to na pewno by zapamiętała to na całe życie.

Weszła cicho do domu. Udała się schodami do swojego pokoju i cicho otworzyła drzwi. Zrobiła to najciszej jak mogła, była wczesna godzina i nie chciała zbudzić siostry, która zapewne spała po imprezie. Ale kiedy weszła do pokoju bardzo mocno się zdziwiła. Wojtek, Robert i Aśka siedzieli w jej pokoju na jej łóżku. 

- Cześć – zaczęła niepewnie
- Gdzie ty do jasnej cholery byłaś! – Aśka była ostro wkurzona na siostrę
- Spokojnie, nic mi nie jest. – starała się uspokoić siostrę
- Spokojnie!? Spokojnie!? Całą noc cie nie było! Martwiłam się! Myślałam, że coś ci się stało! – Aśka krzyczała – Pod nieobecność rodziców jesteś do jasnej cholery pod moją opieką, gówniaro zasrana! Nie przeżyłabym gdyby coś ci się stało! – Lena uroniła łzę, jeszcze nigdy nie widziała tak rozwścieczonej siostry. Wojtek i Robert przyglądali się przerażeni Aśce i Lenie.
- Aśka, nic mi się nie stało. – podeszła do siostry – Widzisz? Jestem cała i zdrowa. – chwyciła siostrę za rękę
- Aśka, Lena ma racje. Jest cała i zdrowa…. – zaczął Robert
- Zamknij się! – rzuciła ostro Aśka – Miałeś jej pilnować! Tak samo Woj!
- Trochę za bardzo panikujesz. – wtrącił Wojtek – Lenie nic się nie stało.
- Wyjdźcie! Chcę porozmawiać z siostrą na osobności. – rzuciła ostro i Wojtek z Robertem grzecznie wyszli – A teraz powiedz mi, gdzie byłaś!?
- Nie pamiętam zbyt dobrze tego co się ze mną działo ubiegłej nocy.
- Słucham?! – spojrzała na siostrę zszokowana – Ktoś dosypał ci czegoś do drinka?
- Nie wiem, okay!! – krzyknęła – Obudziłam się w jakimś hotelu, naga… Nie wiem co się ze mną działo zeszłej nocy, ale coś mówi mi, że to była najwspanialsza noc w moim życiu.
- Czy ty siebie słyszysz? – chwyciła ją za ramiona
- Tak, słyszę siebie i  wierz mi, na pewno nie zrobiłam nic wbrew sobie. Wiesz jaka jestem. Nawet jak jestem wstawiona to myślę realnie.

______________________
Witam w prologu nowego opowiadania. 
Mam nadzieje, że prolog zachęcił was do dalszego czytania. 
Zapraszam do komentowania i wypowiadania swoich opinii na temat tego prologu. 

Za przepiękny nagłówek dziękuję mojej Oldze!!!!!! Dziękuję!!!!

Pozdrawiam N.